Blue Ribbon Sports. Czy ktokolwiek 25 stycznia 1964 roku był w stanie wyobrazić sobie, że amerykańskie przedsiębiorstwo, zajmujące się sprzedażą japońskiego obuwia Onitsuka Tiger wśród biegaczy ze Oregonu, stanie się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie? Ponoć co trzecie buty sportowe opieczętowane są łyżwą, tak bynajmniej mówią statystyki.


Sklep BRS w Santa Monica, Kalifornia

Myślę, że sami zresztą założyciele – Phil Knight – lekkoatleta i jego trener Bill Bowerman  nie przewidywali jak wielki sukces odniesie ich perełka. Spotkali się na stadionie na Hayward Field, jak to na zapaleńców “track and field” przystało. W 1962 młody Phil pojechał do Japonii, gdyż buty rynkowego rekina – Adidasa – stanowiły drogą alternatywę dla chłopaków z bieżni. Już na początku okazało się, że dobry z niego biznesmen. Podał się za prezesa zmyślonej firmy Blue Ribbon Sports od marki swojego ulubionego piwa z czasów życia studenckiego i tak wrócił z butami japońskiego producenta Onitsuka (dzisiejszego ASICSa), w które wraz z Billem zainwestowali okrągłe 1000 dolarów.  Pierwsze buty zostały wyprodukowane ręcznie dla Otisa Davisa wbrew przekonaniom, które głosiły iż pierwsze miejsce w historii zajmuje Phil Knight. Wzrost popularności lekkoatletyki w Stanach, a co za tym idzie wzrost zapotrzebowania na odpowiednie buty, powodował rozkwit Blue Ribbon Sports, które wkrótce później otworzyło pierwszy sklep w Santa Monica (Kalifornia). W roku 1965 zarobki przekroczyły $20000, firma zgarniała sporą sumę pieniędzy i zaczęła zatrudniać ludzi na pełen etat, co doprowadziło do dotarcia dystrybucji na wybrzeże hip-hopowego Bronxu.

Reklama Nike 1976 r.
prototyp butów z “gofrową ” podeszwą

Przełomowym okazał się być rok 1971. Wtedy to też po ogromnej fali sukcesów założyciele BRS zakończyli pracę z japońską firmą i powstał dobrze wszystkim znany swoosh autorstwa Carolyn Davidson – ówczesnej studentki grafiki komputerowej. Zapłacili jej łącznie 35 USD (206 USD uwzględniając różnicę wartości dolara w ostatnich dekadach) za 17.5 godzin pracy nad logiem, które zarobiło samo na siebie 26 bilionów dolarów. Latem wcześniej wspomnianego przełomu powstał model dla piłkarzy i tutaj po raz pierwszy pojawia się nazwa Nike. W tym też roku powstała innowacyjna podeszwa, którą Bowerman opracował robiąc sobie na śniadanie gofry. Zainspirowała go struktura jaką wytłacza gofrownica, postanowił wlać do niej gumę i voilà. Pierwszy indywidualny kontrakt zobowiązał tenisistę Ilie Nastasię. Miał on nosić tylko buty sygnowane swooshem. W 1976 roku ukazała się pierwsza reklama “There is no finish line”, na której nie został pokazany żaden produkt rosnącego kolosa.

1978 rok zamienił Blue Ribbon Sports w historię, a nową kartę zaczęło pisać Nike – od greckiej bogini i uosobienia zwycięstwa, która jak się okazuje musiała już wtedy włożyć Philowi i Billowi wieniec laurowy na głowę, bo przedsiębiorstwo w latach osiemdziesiątych mogło pochwalić się pięćdziesięcioprocentowym udziałem na amerykańskim rynku biegaczy.

Nike dalej tylko nabiera tempa i rozgłosu. Technologia Nike Air (którą w butach obserwujemy do dnia dzisiejszego) ukazała się w kolecji biegowej „Tailwind”. Miała ona zminimalizować drgania powodujące urazy kolan i kostek. Pierwsza kolekcja clothingowa, era air forców i wreszcie krok, którego Nike potrzebowało, by wkraść się w zupełnie nowe społeczeństwo – kontrakt z Jordanem. To początki streetwearu z sygnetem łyżwy i jumpmana. To czas, kiedy słupek na wykresie przychodów firmy obija się o granicę miliarda dolarów. Rok 1987 to czas na serię „Air Max” z wyeksponowaną “poduszką”. Następnie kampania reklamowa z hasłem “Just do it!“, w której ekranizacji wystąpił Walt Stack – światowa ikona ludzi kochających bieżnię. Następnie linia butów Bo Knows, mająca zapewnić wytrzymałość podeszwy zarówno na dworze, jak i na hali. Komercyjną gwiazdą linii został Bo Jackson – amerykański futbolista i baseballista. Jako jedyny pokazał się  w Meczu Gwiazd MLB i NFL Pro Bowl. 1990 rok przyniósł ze sobą buty szerzej znane jako dziewięćdziesiątki, wtedy jednak  Nike nazwał je “Air Max III”; dopiero reedecyja z ostatniego roku XX wieku wprowadziła nazewnictwo kojarzone z dzisiejszych sklepów.

 



W 1990 roku Nike otworzył pierwszy Niketown w Portland, czyli raj dla każdego fana swoosha. Tego samego roku, została otwarta światowa centrala Nike w Beaverton.

Historia Nike nie była jednak usłana jedynie płatkami róż. W latach 90 wybuchł sprzeciw wobec łamania praw pracowniczych i pracy dzieci za przysłowiową miskę ryżu, bo pracownicy płacone mieli (i mają) rzeczywiście grosze. Poczyniło to pewne skutki, została wypłacona nawet część należytych odszkodowań, jednak nie powstrzymało to Nike od korzystania z fabryk w Azji. Kolejnym skandalem było kontrowersyjne hasło marketingowe „Nie wygrywasz srebra, tylko tracisz złoto” za które Nike zostało nagrodzone na festiwalu reklamy, jednak przy okazji igrzysk w Atlancie wywołało ono wielkie wzburzenie, gdyż nie było ono zgodne z panującymi ideami sportowego ducha walki. Jak jednak pokazuje historia największe skandale kreują ogromną medialność, a kontrowersja okazuje się być sposobem na pozyskanie wielu klientów.

ewolucja sygnetu Nike

Kolejnym krokiem było wykupienie firmy Converse, co wzbudziło spory niepokój jej fanów.
– Kiedy kupiliśmy markę Converse, jeden z jej fanów przysłał mi czerwony model klasycznych trampek z namalowanym logo Nike i napisem: „Proszę, nie róbcie tego nigdy”.  Co odpowiedzieli?

~gs