Niedawno powitaliśmy październik, a to oznacza tylko jedno – możemy być gotowi na nowy sezon kolaboracyjny Kanyego Westa z adidasem.


Zacznijmy od podstawowej kwestii – Yeezy nie budzą już takiego podziwu jak kiedyś. Kolosalne nakłady ostatnich edycji, wzrastająca ich popularność oraz wszechobecne fejki uczyniły je mało wyróżniającą się parą. Mimo tego kolejne wersje są wyczekiwane przez wielu, a spekulacje i plotki na ich temat to w dalszym ciągu gorący temat. Obiecująco zapowiada się line-up na nadchodzący sezon. Oczywiście, nadal nie możemy być pewni tego, co dostaniemy na kolejnych dropach. Nikt nie zabroni nam jednak spekulować, dlatego dziś pragnę przedstawić Wam przewidywania na najbliższe miesiące.


Żądnych nowości niestety muszę zawieść. Póki co jedynymi pewniakami są nowe kolorystyki Yeezy Boost 350 V2. Na uwagę zasługuje jednak nowość, a mianowicie dresy, z którymi można wiązać poważniejsze oczekiwania. Jestem pewien, że po premierze zaczną stanowić świetną alternatywę dla popularnych ostatnio Tiro czy Condivo. Moim zdaniem wizualnie prezentują się od nich znacznie lepiej, jednak czas pokaże jakie będą naprawdę. Zainteresowani mogą polować na nie już 22 listopada.
Trzy nadchodzące kolorystyki najpopularniejszego modelu z serii, a mianowicie słynnych 350’ek, są wzorowane na identycznym patternie, który został wykorzystany przykładowo w Zebrach. Nieznana jest kolejność wydań, ani data pierwszej z premier. Można jednak przypuszczać, że prawdopodobnie będziemy zmuszeni poczekać aż do grudnia.


Najbardziej limitowaną z nadchodzących wersji jest Yebra. Przez wielu uważane za obskórne, wyróżniają się nietypowymi kolorami cholewki, a mianowicie żółtym i szarym z czerwonymi dodatkami. Moim zdaniem prezentują się najgorzej z zapowiedzianej trójki, chociaż nietrudno się domyślić, że będą najbardziej pożądane ze względu na mały nakład.

Drugą nowością będą Belugi V2. Od pierwszej wersji różni je stosunkowo niewiele. Zrezygnowano jedynie z pomarańczowego paska, zastępując go jednolitym, szarym. Sądzę, że nie wyglądają najgorzej, jednak nie dorównują swoim poprzednikom.

Trzeci release, najbardziej przeze mnie wyczekiwany, to Blue Tint. Błękitno – szare kolory czynią je zjawiskowymi i równie egzotycznymi, co Yebra. Rzekomo mają być wypuszczone w największym nakładzie, co jest znakomitą informacją dla pragnących ich w celach codziennego użytku.
A Wy co sądzicie na temat Yeezy i ich nadchodzących premier? Czy uważacie je już za przeżytek? Podzielcie się swoją opinią w komentarzu.

 

~bs