Na przykładzie Thrashera możemy doskonale zauważyć zjawisko, polegające na przerośnięciu danej marki przez jej merch. Podobny proces przechodzi właśnie Places+Faces, o którym będzie dzisiejszy artykuł.


Places+Faces to magazyn, teoretycznie jeden z wielu, w praktyce jednak całkiem wyróżniający się. Ukazują się w nim zdjęcia celebrytów, robione przez Ciesay’a – kluczową postać całego przedsięwzięcia, przy pomocy aparatu analogowego. Poza tradycyjnymi projektami, Ciesay zajmuje się również fotografią 3D. Warto wspomnieć także o imprezach wychodzących spod szyldu Places+Faces. Są one kolejnym projektem marki, który w założeniu miał być czymś bardziej rozpoznawalnym niż merch. Gra na nich sam Ciesay oraz inni DJ’e, ale często zapraszani są też raperzy. Jeżeli chcecie poznać ich główne projekty nieco bliżej, zapraszamy na oficjalny kanał You Tube.

Przechodząc do odzieżowej części, należy wspomnieć, że to tylko merchandise – dodatkowy projekt, towarzyszący pozostałym przedsięwzięciom. Sami też nie chcą być identyfikowani tylko i wyłącznie z ubraniami, co podkreślili m.in. we wczorajszym poście na Twitterze.

Historia samego merchu nie jest długa ani szczególnie interesująca – początkowo produkowano proste koszulki, czapki i inne podstawowe rzeczy. Zainteresowanie oraz ceny były małe, jednak z czasem zaczęły wzrastać. Coraz więcej osób ze świata kultury popularnej decydowało się na zakładanie ich, asortyment powiększyły kolejne produkty, przede wszystkim rozchwytywane w ostatnich miesiącach torby.
Obecnie popyt na ubrania Places+Faces jest na tyle wysoki, że niektórzy kupują je tylko do resellu. Czy to, co się stało, dobrze wpłynęło na wizerunek marki? Możnaby się nad tym rozwodzić godzinami, jednak jedno jest pewne – przyniosło to jej jakieś zyski materialne.
A jakie jest Wasze zdanie na temat Places+Faces? Zapraszamy do podzielenia się opinią w komentarzu.

~bs