Wraz z premierą Yeezy Boost 350 Blue Tint, pożegnaliśmy zimową kolekcję, będącą owocem współpracy Kanyego Westa z adidasem. Oferta okazała się niespodziewana i pozmieniała sporo w postrzeganiu tej kolaboracji, dlatego dzisiaj przyjrzymy się zapowiedzianym nowościom i ocenimy perspektywy, jakie ze sobą niosą.


Na początek jednak, wróćmy myślami do grudnia i przeanalizujmy jak duży wpływ miało wydanie trzech kolorystyk w ogromnych nakładach. Po pierwsze – nikt za Yeezy już nie tęskni. Spadek niezwykłości tego modelu, zauważalny był już wcześniej, teraz jednak czara goryczy została przelana. Największy udział ma w tym fala rozczarowanych resellerów, którzy zamrozili w nich swoje oszczędności. Zaletą takiego przebiegu spraw jest za to zwiększenie targetu przez producentów, co pokazuje, jak doskonałą robotą marketingową było stopniowe zwiększanie nakładów – mimo spadku zainteresowania ze strony najściślejszej grupy odbiorców, chce je mieć dużo innych osób. Inny pozytyw to nauczka dla resellerów i “koszykowców”. Z pewnością kolejne premiery przyciągną mniejszą ilość zainteresowanych szybkim zarobkiem, dzięki czemu więcej par trafi w ręce pasjonatów w cenie sklepowej.

Adidas wie, że trafił na żyłę złota. Mimo wcześniejszych przecieków na temat zmian w patternie i ogólnym designie, w nadchodzącym sezonie nie pożegnamy się z Yeezy Boost 350 V2. Zapowiedziane kolorystyki to Sesame oraz Ice Yellow. Porównać je możemy do Creamów – są one jednokolorowe (poza gumsolem, wyróżniającym pierwszą z wymienionych wersji). Trudno przewidzieć, czy zawojują rynek, ponieważ nie znamy nakładów, w jakich zostaną wypuszczone. Kierując się jednak subiektywną opinią, pokuszę się o nazwanie tego przesadą. Przecież już grudniowe premiery stanowiły nadmierną eksploatację pomysłu. Pierwsza wersja Yeezy Boost 350 wyszła przecież w zaledwie czterech kolorystykach. Taka zmiana formatu z pewnością podnosi zyski, jednak osłabia wizerunek marki.

Poza dobrze znanymi modelami, do kupienia możliwe będą nowe wersje – znane nam dobrze Yeezy Boost 700, których globalna premiera przewidywana jest na najbliższe miesiące i interesująco zapowiadający się model – Yeezy Desert Rat 500. Te drugie utrzymane są w stylistyce dad shoes, cechuje je masywność i charakterystyczny design. Jedna, utrzymana w żółci kolorystyka, jest dostępna do kupienia tylko w pakiecie ze spodenkami i bluzą. Druga zaś, biała, ukaże się w bardzo limitowanym nakładzie na całym świecie.

Chcąc zachować racjonalność, raczej należy podchodzić do tematu z dystansem i sceptycznie. Ostatnie zawirowania udowodniły, jak łatwo złamać schemat i jak nieprzewidywalna potrafi być seria sygnowana wizerunkiem Kanyego Westa. Osobiście żałuję, że porzucono model Yeezy Boost 750, do którego pałam sympatią. Jestem również zainteresowany odbiorem nowości, które zostaną nam zaserwowane. Wszystko okaże się w najbliższych miesiącach – pozostaje nam jedynie czekać na rozwój sytuacji oraz kolejne przecieki.

Sprawdź także listę Yeezy wydanych do grudnia 2017 roku!

~bs