Projektanci… Chociaż wykonują prawdziwie ciężką pracę, ich wysiłek pozostaje często niedoceniany, a dla przeciętnego konsumenta – ich imiona nieznane. To ich starania w głównej mierze warunkują późniejszy odbiór produktu, co obarcza ogromną odpowiedzialnością wobec pracodawców. Ze wszystkimi tymi wyzwaniami doskonale poradził sobie Tinker Hatfield, którego sylwetkę pokrótce przybliżę w dzisiejszym artykule.


Hatfield urodził się w 1952, w niewielkiej oregońskiej mieścinie – Halsey. Całe jego wczesne życie wypełnione było sportem aż po brzegi. Uprawiał lekką atletykę, grał w koszykówkę i w piłkę nożną. W obliczu zainteresowań wieku młodzieńczego, zadziwiająca może być wybrana przez niego ścieżka kariery. Stwierdziwszy, że nie widzi dla siebie przyszłości sportowej, Hatfield zdecydował się studiować architekturę na uniwersytecie w Oregonie.
Od początku zdeterminowany, interesował się zagadnieniami ponadprogramowymi, korzystał ze wszelkich możliwych ścieżek rozwoju. Jako osobie kreatywnej – przychodziło mu to z niesamowitą łatwością. Los się do niego uśmiechnął – zacząwszy pracę w Nike, przekonał się, że może połączyć zamiłowanie do sportu z wybraną ścieżką kariery. Zatrudniony od 1981, jednak dokładnie to, z czego znamy go najlepiej, zaczął robić dokładnie 4 lata później.
Spod jego ręki wyszło wiele znanych, ponadczasowych i kultowych projektów. Wszystko zaczęło się od wydanych w 1987 Air Max 1 i Air Trainer 1. Jego zasługą są również Air Max 90.
Osiągane sukcesy pozwoliły mu przejąć pieczę nad produktami sygnowanym nazwiskiem Michaela Jordana. Hatfield zajął się tą linią stosunkowo wcześnie, wraz z rozpoczęciem prac nad trzecim modelem. To dzięki niemu możemy oglądać w obecnej postaci Air Jordan III, IV, V, XI, czy XII.
W ramach zakończenia, pokuszę się o stwierdzenie, że jeżeli Nike jest maszyną, Hatfield służy za prąd, który ją napędza. Cieszmy się zatem, że przyszło nam oglądać owoce jego pracy i pamiętajmy, jak wielkim ewenementem jest wśród projektantów.