O ile haniebna z punktu widzenia ekologii tradycja komisyjnego niszczenia niesprzedanych towarów przez Burberry, podobnie jak nagonka na nią, trwała już od lat, tak właśnie dopiero ostatnia ogromna fala krytyki, która podniosła się po opublikowaniu wyników finansowych za rok 2017, odniosła wreszcie sukces.


Upublicznione w lipcu bieżącego roku sprawozdanie finansowe brytyjskiego domu mody Burberry, z którego wynikało, że dobra o wartości prawie 30 milionów funtów zostały spalone, by nie trafić na wyprzedaże i utrzymać “ekskluzywność” marki, odbiły się szerokim echem na całym świecie. Po licznych protestach, kierownictwo Burberry zdecydowało się wreszcie zaprzestać praktyki niszczenia niesprzedanych towarów i używania prawdziwych, zwierzęcych futer.

Na swojej stronie internetowej, luksusowy dom mody z siedzibą w Londynie oficjalnie zapowiedział zaprzestanie procederu palenia niesprzedanych towarów. I wygląda na to, że troska o środowisko naturalne nie skończy się w tym przypadku na pustych deklaracjach. Burberry zdecydowało się podjąć współpracę z Elvis & Kresse, producentem luksusowych ekologicznych wyrobów ze skóry, w celu przetworzenia ponad 120 ton skórzanych odpadów w nowe produkty. Doszło też do utworzenia przez Fundację Burberry, wspólnie z brytyjskim Royal College of Art specjalnej grupy, przed którą postawiono zadanie stworzenia nowych, w pełni biodegradowalnych materiałów na potrzeby przyszłych kolekcji marki. Pochwalono się także wspieraniem rozwoju przemysłu produkującego kaszmir w Afganistanie, w którym warunki pracy należą do jednych z najgorszych na świecie.

Prawdziwe zwierzęce futra norek, jenotów, lisów czy królików sygnowane logiem Burberry stają się w tym momencie pieśnią przeszłości. Zdecydowano się je całkowicie wycofać, co dotyczy także  mającego się odbyć w dniach 20-23 września londyńskiego Fashion Weeku.

Sam dyrektor generalny londyńskiego domu mody, Marco Gobetti podsumował wszystko twierdzeniem, że nowoczesny luksus oznacza bycie odpowiedzialnym w stosunku do społeczeństwa i środowiska. Zadowolenie z podjętej decyzji szybko wyraziły organizacje zajmujące się ekologią i walką o prawa zwierząt, w tym Greenpeace, opisując całe zdarzenie jako niezbędny krok w potrzebie zmiany nastawienia branży modowej do ekologii. Nie milkną jednak głosy słusznie zauważające, że przemysłowi odzieżowemu – zwłaszcza temu produkującemu towary luksusowe – należy ciągle patrzeć na ręce. W końcu jego działalność mocno odciska się na środowisku naturalnym.

~ło