Debiut systemu Air w 1978 miał niezaprzeczalny wpływ nie tylko na losy Nike, ale też na cały przemysł obuwniczy. Adidas, New Balance i inni najwięksi producenci natychmiast zaczęli kreować nowe technologie – byle tylko stawić czoła poduszce.

Ofensywa Adidasa

Firmą, która 30 lat temu pobić system Air chciała najbardziej, jest Adidas. Już w 1980 wprowadził w modelu Kegler Super niespotykany nigdy wcześniej i nigdy później system zmiennej amortyzacji. W jaki sposób to działało? Piankowa podeszwa tego buta oparta była na trzech gumowych kołkach, które za pomocą specjalnego klucza można było zamienić na twardsze lub bardziej miękkie. Jak można się domyślać, gumowe kołki w piankowej podeszwie nie zapewniały takiego komfortu jak powietrze w Tailwindach, ale pomimo tego rozwiązanie stworzone przez Adidasa zasługuje na uwagę – Kegler Super i  L.A. Trainer były pierwszymi butami, które użytkownik mógł dostosować pod siebie.

Adidas LA Trainer z zestawem wymiennych kołków

W 1986 system został znacznie zmodernizowany i na rynek wszedł Adidas Fire, który zamiast kołków został wyposażony w zestaw wyjmowanych gumowych klocków (w serii NMD, która garściami czerpie z historycznego modelu Adidasa, klocki nie pełnią już żadnej funkcji). Niedługo później Adidas zmienił nieco swoje podeście i zaczął stawiać na efektywne, a nie efektowne rozwiązania. Tak więc flagowe ZX8000 i ZX9000 nie miały już wyjmowanych klocków, ale za to wspierający ruch stopy system Torsion, Soft-Cell amortyzujący piętę, piankę Purolite, a wszystko to zwieńczone zewnętrzną warstwą gumy pochodząca według zapewnień producenta z bolidów F1.

Prawdziwy “kombajn” z końca lat 80 – Adidas ZX8000

Air vs Reszta świata

W latach 80 swoje „podeszwowe” rozwiązania promował również New Balance. W 1982 zadebiutował Motion Control Device (MCD) – wykonany z tworzywa sztucznego element umieszczony pomiędzy tylną częścią cholewki a podeszwą środkową. MCD miało wspierać piętę i najwidoczniej swoją funkcję spełniało bardzo dobrze, bo już niedługo skopiował je każdy większy producent.

MCD kopiował praktycznie każdy

Cztery lata później New Balance zaprezentowało ENCAP, czyli metodę łączenia pianki EVA z poliuretanowym materiałem. Miękka pianka umieszczona wewnątrz odpowiadała za amortyzację, a zewnętrzna, znacznie twardsza osłona za stabilizację i minimalizowanie wstrząsów.
Mówiąc o postępie w dziedzinie obuwia w latach 80 trudno nie wspomnieć o firmie ASICS. 37-letni dzisiaj model X-Caliber miał podeszwę naciętą w kilku strategicznych miejscach, dzięki czemu ta miała być bardziej elastyczna i lepiej dopasowująca się do stopy. O wpływie nacięć z X-Calibura na buty z kolejnych lat może świadczyć fakt, że młodsza o 22 lata rewolucyjna technologia Nike Free opierała się praktycznie na tym samym.

Technologią częściej kojarzoną z Asicsami jest GEL, który pod wieloma względami przypominał ENCAP stworzony zresztą w tym samym roku. ASICS do wszystkiego podszedł jednak w inny sposób. Midsole GT-II, GEL-Lyte i późniejszych modeli również było połączeniem dwóch materiałów – pianki EVA i silikonowej wkładki GEL, która zarówno amortyzowała, jak i stabilizowała. Czy GEL okazał się lepszy od Aira? Trudno to stwierdzić, jednak archiwalne „żelki” do dzisiaj polecane są jako jedne z najwygodniejszych butów do chodzenia, co z pewnością o czymś świadczy…

Jedna z reklam ukazujących wyższość GELu nad systemem Nike

Wejście w lata 90

Kiedy Nike skupiało się na efekciarskim pokazywaniu poduszki w najnowszych Air Maxach, pozostali dalej tworzyli coś nowego. W 1990 światło dzienne ujrzał Hexalite od Reeboka inspirowany plastrem miodu. Rozwiązanie stosowane było w większości Reeboków z końca XX wieku (Ventilator, Shaq Attaq IV, czy InstaPump Fury), ale ostatecznie plastry miodu zostały prawie całkiem zapomniane.

Reklama systemu Hexalite z początku lat 90

Podobnie stało się z REACT Juice zastosowanym w Conversach Aerojam i nie pomogła tu kampania reklamowa z Larrym Johnsonem przebranym za staruszkę – o żelowym systemie amortyzacji od Converse nie pamięta już praktycznie nikt.

Ewolucja Nike

W ciągu lat 90 Nike zmodernizowało znacznie swoją technologię, tworząc dwa, różniące się od siebie „Airy”. Pierwszy, stanowiący rozwinięcie „okienka” z pierwszych Air Maxów miał przede wszystkim robić wrażenie. Widoczna na całej długości buta poduszka z Air Maxów 97 nie była specjalnie lepsza od tej zastosowanej 20 lat wcześniej w Tailwindach, ale lepiej spełniała swoją funkcję, jaką było przyciąganie uwagi.

Ewolucja systemu w Air Maxach to powrót do pierwotnego rozmiaru poduszki Air

Jednocześnie opracowywano technologię Air Zoom (nazwaną początkowo Tensile Air), która w poduszkach zaczęła wykorzystywać uginającą się warstwę tkaniny. Air Zoom był lepiej amortyzujący, lżejszy i po prostu lepszy od klasycznego Aira, ale odkryty nie wyglądał tak dobrze, dlatego jest stosowany na przemian z pierwotnym rozwiązaniem do dzisiaj.

Air na nowo, a może coś innego?

Kolejny sukces producenta z Oregonu dał do zrozumienia, że zamiast walczyć z Airem, lepiej go udoskonalić, czego przykładem jest Reebok DMX z 1997. Tutaj również występują poduszki, ale wypełnione powietrzem są tylko częściowo, rozprowadzając je do miejsca, w którym są aktualne najbardziej potrzebne. Konstrukcję Aira zmienili również inżynierowie firmy Converse. Powietrze umieszczone wewnątrz było według nich zbyt ciężkie i w modelu All Star HE:01 zastąpili je helem.

All Stary wypełnione helem to jedne z ostatnich Conversów do profesjonalnej gry w kosza

Co działo się w tym czasie u Adidasa? Przestano tworzyć konkurencję dla Aira i skupiono się na aspekcie, którego Nike najwidoczniej nie zauważało. Adidas wypuścił w 1996 linię Feet You Wear, których podeszwa wzorowana była na ludzkiej stopie. W przykładowym EQT Elevation Mid była ona zaokrąglona i zachodziła na boki. Jak wiadomo, podczas uprawiania sportu nie trzeba cudu, aby stanąć na złej części stopy i w efekcie doznać mniej lub bardziej poważnej kontuzji. Tymczasem modele z serii FYW zapobiegały temu prawie całkowicie.

Seria Feet You Wear zdecydowanie zmieniła reguły gry

Walka o jak najlepszą podeszwę trwa do dzisiaj i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie straciła na sile. O tym będzie jednak mowa w ostatniej części.