Marsylia jeszcze nigdy tak subtelnie nie zagościła na wybiegach. JACQUEMUS z każdym sezonem karmi nas codziennością południowej Francji, którą niewątpliwie pokochał cały świat. Poznajmy marzyciela, który swą miłość oddał modzie.


“Nazywam się Simon, kocham niebieski i biały, paski, słońce, owoce, koła, życie, poezję, Marsylię i lata 80-te.”-tak przedstawia się człowiek stojący za marką Jacquemus – marką, która jest wyrazem miłości, pasji i poświęceń.

Simon Porte Jacquemus zaczął od projektowania dla swojej matki. Jako syna hodowców warzyw w słonecznym Mallemort, otaczała go sielankowa atmosfera. W swojej Arkadii mógł w całości oddać się temu, co kochał. Od zawsze wspierany przez matkę postanowił stworzyć coś na jej cześć, dlatego nazwa jego dzieła to jej nazwisko rodowe.

Jednak miasteczko rodzinne okazało się zbyt małe, jak każdy człowiek wielkich ambicji Simon skierował się do miejsca, gdzie mógłby zdobyć najwięcej. Był to Paryż. Stolica Francji przywitała nowego gościa w 2008 roku, Simon miał wtedy 18 lat i jako świeży absolwent liceum wstąpił do École Supérieure des Arts et Techniques de la Mode, która miała być odpowiedzią na jego dalekosiężne plany i wciąż goszczące w głowie marzenia. Spudłował. W uczelni zaczął dostrzegać drętwotę, niezrozumienie i ignorancję w kwestii mody, ich nie mógł znieść.

Problemy spowodowane nowym standardem życia, co wiązało się głównie z życiem w stolicy i codziennego zmierzania się z jej wyższym progiem finansowym, porzuceniem uczelni oraz tęsknotą za domem miały okazać się niczym w porównaniu do tego, co miało nadejść. Matka, muza i inspiracja Porte Jacquemusa zmarła w wyniku wypadku samochodowego mając zaledwie 42 lata. Oficjalnie powstał JACQUEMUS, jaki jest nam dane oglądać do dziś. Był rok 2009.

Materiały, realizacja czy promocja wiązały się z ogromnymi wydatkami, przez które debiutant musiał znaleźć kompromis. Okazała się nim prostota, potrzeba oszczędności przekładała się na ilość, jednak jak się okazało jakość pozostała nienaruszona.

Simon Porte Jacquemus nie potrzebował wielu kierunkowskazów w swojej drodze na szczyt. Jego pasja, przywiązanie i oddanie przełożyły się na zauważenie blasku projektów m.in. przez Rei Kawakubo. Niedługo później pracował jako sprzedawca w butiku Comme des Garçons.

Determinacja Simona w owym czasie w połączeniu z chęcią  podzielenia się ze światem słońcem i wspomnieniem matki przybierała najróżniejsze formy wyrazu. Wspierany przez grupę przyjaciółek zorganizował pokazowy spacer wzdłuż najmodniejszych miejsc Paryża, to wszystko, na dodatek, miało miejsce podczas Vogue Fashion’s Night Out w 2010 roku. Specjalne manifestacje tym razem również nie były potrzebne- pytania o kreacje zadawały się same.

Nic dziwnego, że magnes w postaci charakterystycznej, morskiej atmosfery przeniesionej na ubrania zyskał tak wielu zwolenników. “Jacquemus is not about nightlife and clubbing and things like that, it’s more about fruit and vegetables and rolling in the grass.”– mówi Simon. I właśnie taki obraz widzimy nawet bez głębszej analizy. Jacquemus pokazuje wolność, energię i moc pod przykryciem zwiewnych, lejących się materiałów. Daje nam poczucie przynależności. Od JACQUEMUS nie oczekuje się przestrzegania trendów czy coraz nowszych rozwiązań. Dlaczego? “Yet, fashion is also a business. I sell poetry”. Simon zawiera w dziełach nie tylko formę, lecz dodaje im obrazy codziennie odmiennej Marsylii, wspomnienia matki i pielęgnowaną w sobie wolność. Zadowolenie z życia wybrzmiewa w jego modzie.

JACQUEMUS zdecydowanie nie opuści nas szybko. Historia opowiadana przez Simona jest znana lub pożądana przez każdego z klientów marki. Jest to historia na miarę naszych czasów, nieironicznie włączając w to także social media. Profil Jacquemus na Instagramie osiągnął już milion obserwujących pomimo łączenia na nim ze sobą treści zdających się dotyczyć zarówno stricte marki oraz życia osobistego Simona. Ale właśnie o to w tym chodzi. Jako widzowie czujemy sielankowość i luz. Brak presji. Oddanie. Myślę, że dzięki temu również u Was JACQUEMUS zajmie specjalne miejsce wśród inspirujących projektów. Zagłębcie się we wciąż trwającą historię.

~an