Tu nie chodzi o pieniądze. Prawdopodobnie najgłośniejszą kolaboracją ostatniego czasu jest… jej brak. Dlaczego Niemcy  odrzucili ofertę Amerykanów?


Sprawa sprzed roku nadal zbiera należną sobie uwagę. Przyzwyczajona do emanujących logo, czerwonych gadżetów wychodzących od Supreme widownia musi obyć się bez kolejnego z nich… nieodwołalnie, ale zacznijmy od początku.

Nieczęstą wydaje się odmowa w świecie social media. Rozpowszechnianie imienia, poszerzanie grona klientów czy zwyczajne utrzymywanie pozycji przez marki to ciągły wyścig zabiegów i projektów. Jednak najważniejszym z nich wciąż pozostaje PR. W tej materii Supreme bez wątpliwości spełnia oczekiwania swojej widowni. Mimo wszystko, pomimo górnolotnych idei założycieli, nie jest to osiągnięte za sprawą innowacji czy ponadczasowego wyczucia w kwestii modowej. Target Supreme z roku na rok zwiększa swoich członków, lecz nie są to klienci wymagający czy czynnie wpływający na rozwój brandu. Kilometrowe kolejki przed sklepami nie wynikają z potrzeby zaspokojenia głodu estetycznego. Oczywiście, fundamentem marki z Nowego Jorku jest konkretna grupa kulturowa, lecz podtrzymywanie tej kwestii w sytuacji tak ogromnego rozpowszechnienia logo, nagannego naruszania praw autorskich przez konkurencję oraz hurtowych ilości akcesoriów należących do osób spoza środowiska idealnie obrazuje pozycję Supreme jako marki skierowanej do szerokiej grupy odbiorców, nie jak wcześniej, do stricte NIĄ zainteresowanych. W tym wypadku początkowe postanowienia mijają się z rzeczywistością. Decyzje i ruchy zarządu skłaniają nas zatem do refleksji na temat obecnego celu dzieła grupy i adekwatności ich wysiłku wobec feedback’u.

Obuwnicza manufaktura obrała inną politykę. Mianowicie? Nie obrała żadnej. Wierna ideałom i woli założyciela zwyczajnie robią buty… od 245 lat. Mimo, że historia Birkenstock sięga czasów wielkich rewolucji Europy stojącej na pograniczu epok, wiele się nie zmieniło. Determinacja i pasja wyparły wymagania współczesnego światka reklam i promocji i pozostawiła Birkenstock w surowej formie, formie tak dobrej, że może bez ogródek żonglować i selekcjonować kandydatów ubiegających się o współpracę. To stało się w związku z Supreme i Vetements. Oliver Reichert, konsultant Birkenstock, w rozmowie z The Cut zaznacza, że nie mają jako marka korzyści z “prostytucji”. Wg niego usilne zabiegi wprowadzania logo na przedmioty, ponadto opierając na tym cały potencjał artystyczny, mają na celu jedynie zyskanie korzyści marketingowych, co dla Reicherta jest nie do zaakceptowania. Przypomnijmy, że Birkenstock współpracował m.in. z Rickiem Owensem a Phoebe Philo za czasu dyrektury w Celine użyła kultowego modelu Arizona w pokazie w 2012 roku.

Właśnie ta selekcja różni nie tylko Supreme, lecz przeważającą większość obecnych marek, od firm z tradycją, zachowujących swój ponadczasowy sznyt. Przedmiot żyjący wraz z otaczającym światem staje się jego częścią, rzeczy produkowane w celach głównie materialnych są jedynie scenografią. Okazuje się także, że kultura po czasie i tak dzieli jakiekolwiek twory na sukcesywne i na te jedynie aspirujące do sukcesu. To pozwala Birkenstockowi manewrować. Czy w tym wypadku nie obędzie się jednak bez trywialnego… “a może jednak?”.